Gotowanie, pieczenie... Panaceum na wszelkie dolegliwości duchowe
wtorek, 14 lutego 2012

 

Coś banalnie prostego. A zarazem pięknego. No i mam pewność, że Połówek się zakocha... bo kocha wszystko, co czekoladowe :)

serca

Jestem z siebie dumna, pierwszy raz w życiu operowałam rękawem cukierniczym. Nie taki diabeł straszny... Przepis jest prosty szalenie:

Czekoladowe serca

2 tabliczki czekolady (ja dałam jedną mleczną i jedną gorzką)
100 ml śmietanki kremówki
200 g serka mascarpone
1,5 łyżki cukru pudru
aromat waniliowy
barwnik spożywczy (opcjonalnie) - w proszku, wtedy nie rozrzedza nam masy

1. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. W tym czasie na dużej desce przygotować sobie papier do pieczenia z narysowanymi wcześniej sercami (szablon). Papier odwrócić na lewą stronę, aby nie kłaść czekolady na tuszu.
2. Rozpuszczoną czekoladę kłaść na szablon, delikatnie rozsmarowując na grubość ok 2 mm - włożyć do dobrze chłodzącej lodówki lub do zamrażalnika na około 45 min (przed wyjęciem trzeba sprawdzić, czy serca łatwo odchodzą od papieru - wtedy są gotowe)
3. Śmietanę kremówkę ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodać cukier. Uważać, żeby nie "przebić" śmietany, bo się zważy.
4. W osobnej misce wymieszać mascarpone z kilkoma kroplami aromatu waniliowego (lub innego wg uznania) oraz barwnikiem i dobrze wymieszać szpatułką. Dodać ubitą śmietanę i delikatnie zamieszać do gładkiej, jednolitej konsystencji. Wstawić do lodówki do czasu wyjęcia z niej serduszek.
5. Schłodzone serca przełożyć kremem i udekorować według uznania.

SMACZNEGO!

Oraz wszystkiego dobrego na Walentynki! Jak bardzo to święto by nie było komercyjne, jest też w nim coś miłego, ciepłego i dającego poczucie, że wszystko będzie dobrze...

sobota, 17 września 2011
 
Raz na jakiś czas moje Kochanie zaskakuje mnie czymś naprawdę z górnej półki. Wczoraj był ten dzień. Najpierw przygotował mi pachnącą kąpiel w oświetlonej świecami i wysypanej płatkami róż łazience, a później zaprosił do pokoju na wykwintną kolację z własnoręcznie zrobionego... sushi :) Okazało się rewelacyjne i w ogóle nie rozumiem, dlaczego mielibyśmy płacić astronomiczne sumy w restauracji :)
kolacja z sushi
kolacja z sushi
 
Prawda, że robi wrażenie? Nawet kupił marynowany imbir (to różowe na spodeczku) - niezastąpiony przy sushi.
Tagi: sushi
14:16, solange.lind , Życie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 września 2011

 

Zdałam sobie sprawę, jak dawno tu nie zaglądałam. Szkoda trochę, bo dużo się wydarzyło, ale czasu jakby nie było... Ostatnio Połówek siedział prawie cały dzień w domu z Kruszynką i powiedział potem, że rozumie już moją frustrację na brak czasu przez ostatnie dwa i pół roku. On też nie miał czasu na nic, a gdy przyszłam do domu, to z lekka się podłamałam stanem mieszkania ;) No cóż, jak typowy facet nie potrafi skoncentrować się na więcej niż jednym zadaniu jednocześnie, więc opiekując się dzieckiem nie miał czasu ogarnąć mieszkania, przygotować nic na obiad, że nie wspomnę o innych pracach. Chyba mnie dopiero teraz tak naprawdę docenił ;) Teraz czeka nas reorganizacja, bo wracam do pracy i tego się trochę boję - zdecydowanie nie lubię zmian. Mam jednak nadzieję, że to zmiana na lepsze. Wracam do pracy 15 kilo lżejsza i mam nadzieję lepiej się prezentująca ;) A co z tego wyniknie - czas pokaże...
17:55, solange.lind , Życie
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 04 kwietnia 2011

 

Dawno nie pisałam, ale zajęta byłam. Teraz już ogarnęłam się, wyprawiłam urodzinki Kruszynce i mogę coś wstawić. Podjęliśmy decyzję z Połówkiem o ostatniej diecie w naszym życiu. Jak nie zda rezultatów, to odpuszczamy, tyjemy i trudno. To było miesiąc temu. Dietę zaczęliśmy 4 marca, zaraz po tłustym czwartku i są efekty. Połówek "zjechał" prawie 10 kg, ja prawie 7 kg. W związku z tym, że przepisy "naszej" diety są zjadliwe, a nawet powiem więcej, powalające chwilami, postanowiłam coś niecoś poumieszczać i tu, bo czemu nie macie skorzystać? ;-) Na początek

chleb z otrąb-dukan

Chlebek z otrąb

16 łyżek otrąb owsianych (nie mielonych)
8 łyżek otrąb pszennych
4-5 jaj
200 g twarogu chudego
2-3 łyżeczki proszku do pieczenia (w zależności od jakości proszku, "dr oetker" wystarczy 2 łyżeczki)
1/2 łyżeczki soli (do smaku jak kto woli)
1/4 łyżeczki czosnku w proszku
1/4 łyżeczki ziół prowansalskich suszonych


1. Wszystkie składniki wymieszać na wysokich obrotach blenderem, aby masę troszeczkę zmielić (dosłownie kilka sekund). Celowo nie mielę otrębów wcześniej, dzięki czemu chlebek ma taką chropowatą konsystencję.
2. Małą keksówkę nasmarować niewielką ilością oleju roztartą papierowym ręcznikiem i wysypać zmielonymi otrębami.
3. Wyłożyć masę i piec w nagrzanym piekarniku około 30 minut w temp. 200 st. Przed wyjęciem sprawdzić patyczkiem, czy chlebek w środku dobrze się upiekł.


SMACZNEGO!

czwartek, 03 marca 2011

 

Zdaję sobie sprawę, że to późno, ale dla tych którzy niekoniecznie muszą celebrować Tłusty Czwartek akurat w czwartek, albo zabieganych, którzy dopiero wrócili z pracy do domu i nie mają czasu na pączki... to jest idealny przepis :)

oponki


Oponki z ciasta serowego

300 g mąki
250 g twarogu
1 jajko
2 łyżki śmietany
2-3 łyżki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
cukier puder do posypania
olej do głębokiego smażenia (najlepiej rzepakowy)


oponki

1. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia na stolnicę, dodać do niej zmielony twaróg oraz śmietanę, wlać dobrze ubite jajko z cukrem.

2. Wszystkie składniki połączyć, siekając nożem, a następnie szybko zagnieść ciasto. W razie potrzeby podsypać trochę mąki, ale niewiele, żeby ciasto nie stwardniało.

3. Na oprószonej mąką stolnicy rozwałkować ciasto na placek grubości ok. 1 cm. Szkalną wykrawać krążki, a kieliszkiem dziurki w środku. Rzesztę ciasta ponownie zagnieść i znów wycinać oponki.

4. Smażyć na rozgrzanym oleju z obu stron na rumiano (uważać, żeby nie przypiec za bardzo, bo smażą się szybko). Wyjmować z tłuszczu, osączyć na papierowym ręczniku. Posypać cukrem pudrem.

SMACZNEGO!

niedziela, 20 lutego 2011

 

Uwielbiam masło z orzeszków ziemnych, w Holandii zwane pindakaas. Niezależnie od tego, czy jest gładkie, czy zawiera w sobie drobiny orzechów, urzeka mnie swoim słonym smakiem, który komponuje się cudnie dosłownie ze wszystkim: zielonym ogórkiem, świeżą gruszką, powidłami, kwaskowatym dżemem z winogron... A nade wszystko wspaniale komponuje się z czekoladą. Przepis na ten wspaniały krem dostałam od mamy mojej przyjaciółki, która też podarowała mi pierwszy słoiczek. Zniknął niby sen jaki złoty w ciągu dwóch dni (nadludzką siłą woli nie zeżarłam go na jeden raz)...
krem snickers

Krem "jak snickers"

orzeszki ziemne solone (albo nie, wtedy dodajemy trochę soli)
oliwa z oliwek
czekolada w słoiczku, typu nutella

1. Do malaksera lub blendera wsypać orzeszki, ile chcąc, byle nie za mało (muszą przykryć noże)
2. Wlać trochę oliwy, taki chlust "na oko", bo inaczej orzeszki się nie zmiksują
3. Miksować do uzyskania pożądanej konsystencji (ja sobie dogodziłam - zostawiłam drobniutkie ziarenka orzeszków)
4. Dodać czekolady do smaku (jedni wolą mniej, inni więcej, proporcje nie są takie ważne - najważniejsze, żeby Wam smakowało!)


SMACZNEGO!

krem snickers

Słoiczek widoczny na zdjęciu właśnie "wyszedł"...

 

Kiedy oglądam czasem Nigellę, mam wrażenie, że ona nie gotuje dla zwykłych ludzi, tylko dla bogatych. Oliwa truflowa, garam masala, albo chociażby niedostępny w Polsce golden sirup. Potem przypominam sobie, że ona gotuje głównie dla Brytyjczyków, a stosunek ceny do zarobków tam jest nieco odmienny od naszego. W związku z tym od jakiegoś czasu własnym przemysłem produkuję różne specyfiki u nas niedostępne lub bezsensownie drogie. Ostatnimi czasy dorwałam w swe ręce prawdziwą papryczkę chilli i postanowiłam spożytkować ją odpowiednio. W ten sposób powstała

Oliwa chilliOliwa chilli

Oliwa chilli

Kilka papryczek chilli, umytych i oczyszczonych (bez ogonków) zalać w słoiczku lub buteleczce oliwą z pierwszego tłoczenia, zamknąć szczelnie i zostawić na kilka tygodni. Ja jedną pokroiłam na mniejsze kawałki, dla lepszego efektu.

Moja stoi już miesiąc i właśnie ostatnio ją użyłam po raz pierwszy. Faktycznie czuć smak i ostrość chilli, więc z pewnością będę jej używać cześciej :)

SMACZNEGO!

niedziela, 13 lutego 2011

 

Nic tak nie raduje w zimowe, mroźne popołudnie, jak słoneczne muffinki z owocami lata. Są pachnące, lekkie i smakują tak, jakby lato zaglądało do okien :) Przepis STĄD, zmodyfikowany.

muffinki jagodowe

Muffinki z jagodami

300 g mąki
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
80 g cukru pudru
150 g świeżych lub mrożonych jagód
1 roztrzepane jajko
180 ml mleka
125 ml oleju

1. W jednym naczyniu połączyć suche składniki: mąkę, proszek, cukier. W drugim mokre: jajko, mleko, olej

2. Połączyć zawartość obu naczyń, wmieszać jagody. Wymieszać szybko i niedokładnie, tylko do połączenia się składników

3. Rozłożyć ciasto do przygotowanych papilotek

4. Piec około 25 - 30 minut w temperaturze 190ºC (ważne: do suchego patyczka). Po upieczeniu przez 5 minut nie wyciągać z formy, potem studzić na kratce
SMACZNEGO!

niedziela, 06 lutego 2011

 

Nigdy nie byłam fanką tiramisu. Może dlatego, że opowiadano mi, jaki niesamowicie dobry jest ten deser. Rozpływano się nad jego delikatnością i lekkością, nad połączeniem gorzkiego smaku kakao i słodyczy kremu. No cóż, kiedy pierwszy raz spróbowałam tirmisu, nie zachwyciło mnie. Nie odnalazłam w nim tego wszystkiego, czego się spodziewałam - sława przerosła deser.
Okazało się jednak, że Połówek bardzo go lubi. Postanowiłam więc kiedyś zrobić mu tę przyjemność i przygotować tiramisu. Znalazłam nawet przepis. I owo "kiedyś" właśnie nadeszło. Połówek jest zachwycony, a ja... nawróciłam się :) Krem jest rzeczywiście kremowy i pyszny, kakao gorzkie i łagodzi słodycz kremu, a biszkopty... Chyba "kiedyś" będzie u nas wypadało częściej ;)

tiramisu

Tiramisu

500 g mascarpone
4-5 żółtek (w zależności od wielkości jaj)
100 g cukru pudru
150 ml amaretto
200 g biszkoptów podłużnych
400 ml mocnej ostudzonej kawy

1. Żółtka utrzeć mikserem lub trzepaczką ręczną z cukrem pudrem na bardzo gładką masę

2. Dodać stopniowo mascarpone, ubijając aż krem zgęstnieje (ale nie za długo, nie chcemy wprowadzić za dużo powietrza)

3. Kawę połączyć z amaretto i wlać do miski. Połowę biszkoptów moczyć BARDZO krótko w kawie, tak żeby nasiąkły, ale się nie rozpadały (trzeba robić to błyskawicznie, bo naprawdę nasiąkają w ciągu sekundy)

4. Ułożyć je na dnie formy, posypać lekko kakao, następnie rozsmarować połowę kremu, posypać lekko kakao, znów warstwa namoczonych biszkoptów, kakao i druga połowa kremu

5. Można posypać od razu kakao po wierzchu lub tuż przed podaniem, po schłodzeniu co najmniej kilka h (choć lepiej dłużej)

SMACZNEGO!

sobota, 05 lutego 2011

 

Po kajzerkach przyszła pora na inne bułeczki. Przepis po lekkich modyfikacjach, oczywiście od Dorotki, bo jakoś tak się dzieje, że najpierw zaglądam na jej blog, a potem... potem już zostaję i dlatego mam wszędzie zaległości :) Te bułeczki robiłam w zeszłym tygodniu: w sobotę wieczorem zagniotłam ciasto i wstawiłam do lodówki, a w niedzielę rano upiekłam bułeczki. Dzisiaj też tak zrobię, bo bułeczki bardzo nam posmakowały. Zatem zapraszam na
bułki śniadniowe

Bułeczki śniadaniowe (ok. 10 bułek) - mnie wyszło 11 sztuk

1 i 1/4 szklanki letniego mleka
7 g suchych drożdży lub 15 g świeżych
1/4 szklanki cukru (tyle było w oryginale, ale polecam dać 1-2 łyżki, w zależności od tego, jak słodkie chcecie mieć bułeczki)
1 jajko
2 łyżki roztopionego masła
3/4 łyżeczki soli
4 szklanki mąki pszennej chlebowej

1 roztopiona łyżka masła do posmarowania

bułki śniadaniowe

1. Mleko lekko podgrzać, jajko roztrzepać, drożdże suche wymieszać z mąką (ze świeżymi zrobić rozczyn), masło roztopić

2. Wszystkie składniki połączyć razem w naczyniu i wyrabiać około 5 minut. Ciasto będzie klejące, ale starać się nie podsypywać zbyt dużo mąką by nie było zbyt twarde. Włożyć do miski lekko posmarowanej olejem, przykryć folią spożywczą i włożyć do lodówki na noc

3. Rano ciasto jeszcze raz krótko wyrobić, formować bułeczki, układać na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce. Przykryć ściereczką i odstawić do napuszenia na 30 minut. Przed pieczeniem posmarować roztopionym masłem.

4. Piec w temperaturze 190ºC przez około 15 - 20 minut. Studzić na kratce.

SMACZNEGO!

Edit: Coraz lepiej mi idzie formowanie bułek :)
bułeczki
 
1 , 2 , 3 , 4